Postawiliśmy jasne warunki

Postawiliśmy jasne warunki

Wiceminister Rolnictwa Tadeusz Nalewajk, który mówił o aktualnej sytuacji w rolnictwie. Mówił szczerze, można powiedzieć o polskim rolnictwie. Ministra zaciekawił temat alpak (są hodowane na zboczach Andów w Ekwadorze, Boliwii, Peru i Chile), ale nie będzie się wypowiadał, czy wyprą owce.
Natomiast minister mówił, że w 2013 roku w ciągu ostatnich 10-lat, Polska stała się siódmym producentem żywności w Europie. Za ubiegły rok mamy saldo dodatnie w eksporcie żywności, w takiej samej kwocie jaką mieliśmy za całą wartość eksportu przed wejściem do Unii Europejskiej. 19,5 mld Euro wartość eksportu, a saldo 5,5 mld. To zrobili nasi producenci dobrego produktu oraz nasze przetwórstwo sięgając po fundusze unijne. Ale, mówi minister Tadeusz Nalewajk, mamy problem. Chcemy aby w perspektywie 2014-2020 do środków unijnych, a szczególnie inwestycyjnych mieli dostęp, nie tylko duże gospodarstwa, ale również mniejsze.
Ilość gospodarstw, która wzięła dopłaty wynosi około 1 350 000.
Gospodarstw do 10h mamy w Polsce do 1 200 000, a powyżej 300h mamy 2 700, a powyżej 20h – 125 tysięcy. Mamy taką strukturę rolnictwa w Polsce. To, że mamy taki eksport, to zasługa gospodarstw towarowych.
Mamy również około 4 milionów beneficjentów KRUS-u, czyli albo rolników ubezpieczonych albo emerytów którzy to dostają. Około 20% zatrudnionych jest w rolnictwie, a 40% mieszka na wsi. Dlatego dla nas wielkim wyzwaniem jest jak te środki do 2023 roku wykorzystać (zasada n plus 3). Z Unii, mówi minister, weźmiemy 106 miliardów, a wkładamy 30 miliardów.
Jesteśmy beneficjentem netto. Dziś po raz pierwszy w historii Unii spadku nakładów na rolnictwo o 44 miliardy euro, mamy nie mniejsze środki. Najchętniej ziemię by kupili Ci, co tam strajkują. Oglądacie te traktory po pół miliona i droższe. To są Ci co mają po 200h i chcą kupić następne 200. To nie są rolnicy z Pułtuska, Winnicy itd. W trakcie swojego wystąpienia przytoczył przykład Szczecina, gdzie przyjechała z Francji i pytają się (jak były strajki rolników dużych w sprawie ziemi), dlaczego nie powiedzieliście, że macie wystawę sprzętu rolniczego. Sprzęt taki kosztuje od 800 tysięcy do 1 miliona złotych. Na tą najbliższą perspektywę mamy 42 miliardy Euro, było 39. Czy to jest z budżetu krajowego czy unijnego, to nie jest istotne, mówi Tadeusz Nalewajk. Ministerstwo jest zwolennikiem, aby fundusze dać najpierw tym, którzy biorą obecnie dotacje, czyli dopłaty bezpośrednie. Chcą doprowadzić, aby dopłata wynosił 240 Euro już w najbliższej perspektywie. Do 15% środków możemy przeznaczyć do produkcji. Minister Tadeusz Nalewajk jest zwolennikiem dawania dopłaty tam, gdzie jest praca fizyczna rolnika i małe gospodarstwo – tam dopłata do produkcji, a nie tym dużym. Kontynuuje, zysk z dobrej krowy i 1h pszenicy jest porównywalny, ponad 2 tysiące. Ktoś ma 5 hektarów dobrej ziemi, to ma 10 tysięcy, a jak ma 1000 hektarów – ile ma zysków?

7% rolników w Polsce ma połowę ziemi, a większość to małe gospodarstwa.

Problemem jest to, że ludzie nie mają gdzie pracować. Niedługo nie będzie komu pracować na nasze emerytury.

W powiecie pułtuskim ubywa do 2015 roku około 500 dzieci. Czyli jedna szkoła. Postawiliśmy jasne (jako PSL) warunki. Jeżeli nie dostaliśmy tyle, ile chcieliśmy środków z Unii, to Państwo dopłaci do polskiej wsi z budżetu własnego. Budżet na rolnictwo przed wejściem do Unii wynosił 5 miliardów.

Jest zwolennikiem postawienia na gospodarstwa rodzinne. Za zaniedbania wymienia min. melioracje rowów.

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie będzie publikowany.

*